Kiedy kilka dni temu czekaliśmy na premierę nowej gry studia Donkey Crew spodziewaliśmy się, że start może być utrudniony z racji zwiększonego zainteresowania produkcją jak i szalejącej epidemii koronowirusa, która trzyma nas w domach. Nikt jednak nie spodziewał się, że pójdzie aż tak źle. Niestety po 4 dniach od startu na tweeterze Last Oasis pojawił się wpis informujący o zawieszeniu serwerów na 7 dni w celu usunięciu usterki.

We are suspending Last Oasis servers for the next seven days. Full refunds will be offered regardless of your playtime.

O premierze gry możecie przeczytać TUTAJ!

Zacznijmy jednak od początku. Warto przypomnieć, że premiera została już raz przesunięta o kilka miesięcy i w myśl lepiej przesunąć niż wydać bubel decyzja była raczej chwalona przez fanów. Wiele osób mogło poznać produkt podczas alfa i beta testów, discord działał prężnie a informacji z gry nie brakowało. W dzień premiery Early Acces nic nie zapowiadało więc tak tragicznego finału. Wybiła godzina 17.00 i gracze tłumnie rozpoczęli ściąganie Last Oasis. Ci z lepszym łączem wchodzili od razu, inni musieli chwilę poczekać jednak ponad 20Gb jak na dzisiejsze standardy to nie dużo wiec i reszcie udało się w końcu dociągnąć i odpalić. Naszej ekipie udało się wbić około 20.00 i pierwsze co można było zauważyć to rewelacyjna optymalizacja. Nic się nie ścinało, gra działa płynnie, walka działa bez zarzutów więc rozpoczęliśmy zabijanie mobków, innych graczy i zbieranie wszystkiego co dało się podnieść. Pierwszej nocy udało się nawet zbudować świetlika czyli podstawowego walkera.

W nocy z 26 na 27 marca pojawiły się sygnały, że kilka rzeczy nie działa ale devsi prężnie naprawiali każdy błąd więc i rano po odpaleniu mogliśmy bez przeszkód cieszyć się grą. Kilka poziomów w górę i kolejne aspekty pokazywały nam, że gra jest na prawdę dobrze wykonaną produkcją. Nawet hak z liną rodem z Just Cause działał bez zarzutu a lekkie bugowanie się walkerów na przeszkodach nie zaburzało ogólnej pozytywnej oceny. Tak więc znów absolutnie na plus. Od startu gra była bardzo popularna na Twitchu i Youtubie gdzie streamerzy grali i zachęcali kolejne osoby do zakupu. Wystarczy powiedzieć, że tego dnia ogólna liczba widzów na twichu wyniosła ponad 58 tysięcy! Sprzedaż również rosła w górę i w końcu przy wzmożonych ruchu serwery przestały wytrzymywać. Mało kto przez kolejne dwa dni czyli sobotę i niedzielę mógł wejść i cieszyć się grą. Na discordzie widać było niezadowolenie graczy, wielu próbowało refundować grę przez steam ale otrzymywało odmowną decyzję z racji zbyt długiego czasu użytkowania. Włączenie przez twórców trybu powolnego by ograniczyć ilość odpowiedzi również nie wiele pomogło bo w czołowym momencie zgromadziło się tam ponad 51 tysięcy graczy.

We wanted to let you know that we brought in an additional team of back-end engineers in order to speed up the process of solving the connectivity issues with our master server. We will continue to provide updates on the matter.

Twórcy nie chcieli się poddać, doszło nawet do tego, że zatrudnili dodatkową ekipę programistów do pomocy z problemem, który jak się okazał dotyczył ich głównego serwera odpowiedzialnego za logowanie do gry, przechodzenie między serwerami i wylogowywanie się do poczekalni. Warto wspomnieć, że serwery działały przez te ostatnie dni bez zarzutu, nie dało się a raczej było strasznie trudno się do nich dostać. Mi udało się wejść jeszcze na 40 minut w niedzielę wieczorem. W końcu jednak devsi dali za wygraną i zawiesili serwery na tydzień.

Nasuwa się pytanie czy refundować grę na steam skoro pojawia się taka opcja? Według mnie nie warto bo gra jest solidnie wykonana a problemy ze startem przy grze online mają znacznie większe studia. Zbliża się jednak premiera Mount & Blade II: Bannerlord a niedługo dostęp do bety otrzymają również osoby, które zakupiły preorder New World więc 7 dni przestoju może znacznie zmniejszyć zainteresowanie produkcją Donkey Crew.


Podobne wpisy